Tak zwane duchy z Tsimpo krwawią jak każdy inny najeźdźca. Gdy zginął ich przywódca, a iluzja prysnęła, opowieści o nich zaczęły powoli blaknąć. Wkrótce karawany powróciły do kanionu pod spokojnym niebem. Nasz Ród ma teraz o jeden problem mniej na arrakińskich szlakach handlowych – oraz dowód, że niełatwo cię przestraszyć. Przyjmij więc nagrodę.